Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
poniedziałek, 04 stycznia 2010
plan na wakacje

Mama myśli o wczasach na Podlasiu. Tylko jakie tam są atrakcje poza Białowieżą?

- Żubr.

- Nie będę czekała po nocy, żeby zobaczyć coś tak brzydkiego jak żubr.

23:07, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
fantazja
Piosenka mówi "fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego". Jak mało w tym prawdy.
 
W moim przypadku fantazja jest od czegoś zgoła przeciwnego. Na sopockiej plaży znaleźliśmy się w kilkukilometrowym pasie ludzi uzbrojonych w butelki z winem musującym i,  o zgrozo, gotowe do odpalenia rakiety. Z każdej strony w górę leciały fajerwerki. Gdzie nie spojrzeć strzał, świst, błysk. Ktoś coś rzuca innym pod nogi i ucieka. Ktoś kuca, nerwowo szuka zapalniczki, a potem bez ostrzeżenia zostawia cię przy tykającej bombie, od której czym prędzej pierzcha razem ze swoim rozbawionym towarzystwem. Poczułem się nagle jak czołówka Szeregowca Rayana, którego nikt nie zamierzał uratować, bo wszyscy szczerzyli się jak głupi do sera i tylko czasem spoglądali w ziemię zmieszani, gdy odpalona przez nich raca trafiała zamiast w niebo, to w kogoś. Kilka razy było naprawdę groźnie, a fantazja podpowiadała mi tylko co zrobić, zeby uratować wzrok i palce.
16:20, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
Kto widział małpę trzymającą krakersa

W mailu z Chin:

pisze Fou-see

Po drodze wydarzyło się coś, co zostawiło u mnie mieszane uczucia. Spotkaliśmy małpę. Małpa była ani za mała, ani za duża. Rzeczowo obczaiła, czy jest sens się z nami zadawać i wypatrzywszy jedzenie pozwoliła do siebie podejść. Zebraliśmy się wokół niej jakby to była jakaś Doda. Małpa rzucała tylko cwane spojrzenia, kto akurat ma krakersy i tam kierowała swoją uwagę. Byłem zachwycony! Prawdziwa małpa z leśnych ostępów. Moi znajomi pogodzili się z tym, że ciężko mnie oderwać od dawania małpie krakersów i jak się spróbuje to zmienić, to zacznę tupać i krzyczeć „ja! Ja ! ja!”. Ale małpa nie była wyrozumiała. Jak tylko próbowałem podać koledze z Szanghaju zanętę, żeby też miał sto głupich zdjęć jak karmi małpę, ta niewdzięczna kreatura chwyciła paczkę, wyrwała mi ją z rąk i spierdzieliła na drzewo. Czułem się jak okpiony głupek, zwłaszcza, że w ostatniej chwili wszyscy zaczęli krzyczeć „ratuj ciastka!”, ale ja, nawykły do pasywności rybek akwariowych, względnie psiej uprzejmości w oczekiwaniu na napełnienie piski, zupełnie nie spodziewałem się tego przedsiębiorczego chamstwa.

14:07, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 grudnia 2009
2009

To ja też...

 

urodziny w Kafce

weekend w Magicznym Królestwie

Annecy

Alicia na Torwarze

Zagrożone gatunki

ENH

Wiedeń/Haga

Kraków

Odlot

nowy pokój w biurowcu

królewna w szpitalu

19:34, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
true story

Przy stoliku obok siedziała dziwna para. Ona miała beżowy, gruby golf i siwe włosy ścięte na pazia. Mocno zaciskała usta, które otaczała gęsta siatka cieniutkich zmarszczek. Siedziała na krześle bokiem, wyprostowana i sztywna. Bawiła się ciemnymi okularami, które leżały na obrusie w czerwono-białą kratę. On był trochę młodszy. Wysoki i przy kości. Mniej elegancki, ale też z fasonem. Schludnie ogolony. Wystający brzuch opinał czerwony sweter w serek, spod którego wyglądał błękitny kołnierzyk. Prawie całkiem wyłysiał. Musiał być po czterdziestce. Miał wzrok utkwiony w stół. Jąkał się. Powiedziała do niego coś, co brzmiało jak polecenie. Wstał i podszedł, właściwie podreptał do okna na końcu sali.

- Nie widać.

- POTOK. Przeczytaj tam pod spodem. - zirytowała się.

- Nie widać tego stąd.

- Przestań - krzyknęła chyba głośniej niż chciała. Ludzie zaczęli się odwracać. - PRZECZYTAJ!

- Mamusiu, nie krzycz na mnie - powiedział, zdecydowanie głośniej niż chciała.

- Zamknij się - skarciła go, a on wrócił do stolika.

- Ale...

- Zamknij się. Nie rób mi wstydu przy ludziach. Napis wielki jak byk, a ty nawet nie możesz...

- Nie było widać.

- ZAMKNIJ SIĘ, bo tak cię strzelę, że zobaczysz.

On się trochę zasępił. Pomilczeli do siebie. Wtedy za oknem zauważył niebieskiego vana. Zachwucił się. "Ojej, jakie wspaniałe mitsubishi". Znowu milczeli. Po chwili podjął rozmowę na nowo. Mówił ociężale, głosem wystraszonego dziecka. Jąkał się.

- Musimy zobaczyć w telewizji jaka będzie pogoda. To wtedy możemy pójść dalej na wycieczkę, tam gdzie doszliśmy wczoraj.

- Nigdzie nie będziemy chodzić. Tylko tutaj. - ucięła.

- No dobrze. A za rok pojedziemy do Egiptu czy do Afryki?

- Do Turcji.

- Właśnie. Do Turcji pojedziemy.

- Nie wiadomo, czy dożyję.

- Mamusiu, musisz żyć dla mnie. Musisz, bo zobacz, zobacz jak mi teraz tak brakuje tatusia i ...

- Zamknij się.

- Ale musisz żyć, bo ja pojadę i nie będę widział co mam rodzić w Turcji. Musisz żyć dla mnie. Kiedy tam pojedziemy? Za rok?

- W maju jedziemy. To za 5 miesięcy.

- A w 2011 może pojedziemy do Francji.

- Daj mi spokój. Żeby chodzić po ulicach? Po ulicach to ja mogę chodzić w Poznaniu.

 

01:31, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
writer's blog

Im bardziej jestem znudzony tym trudniej przychodzi mi wymyślanie czegoś sensownego do napisania tu. W ogóle wszystko idzie coraz trudniej.

Dzisiaj byłem w karkonoskim lesie.  Wczoraj nie wstawałem od komputera przez 12 godzin, więc nawet półtora godzinny spacer był sporym osiągnięciem. I w tym lesie miałem takie chwile patetycznego uniesienia, kiedy byłem sam na szlaku i przez sosny prześwitywało słońce i na Szrenicy migotał śnieg i było mi ciepło i nie było błota i do ucha śpiewał mi skorupiak z Broadwayu, a ja mu bardzo głośno wtórowałem, płosząc ptaki, i  myślałem sobie, że to takie fajne, że jestem stąd, i że tu znowu jestem i że mogę tu wracać. I że to był jednak wygrany los na loterii, że urodziłem się w Hirschbergu, a nie w Bełchatowie albo Koninie. Albo nawet na Powiślu.

***

Rany, śpiewam w górach.  Robie sobie moje własne "Dźwięki muzyki"... Co za żenada.

***

 

00:53, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 grudnia 2009
zachciało się studiować

J.:  Ej, a ja się w ogóle zorientowałam, że na tych studiach jest jakaś normalnie SESJA
i się uczę!

J.:  znaczy dobra, może przesadziłam- wiadomo, że nie zakuwam, ale muszę sporo rzeczy ogarnąć żeby te wpisy dostać.


GL:  Przynajmniej będziesz miała poczucie, że się czegoś nauczyłaś na tych studiach
Na studiach podyplomowych na UW nauczyłem się więcej ze statusów Natalii na FB niż ze swoich zajęć.

21:07, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
Sygnały

Kiedy staliśmy się takimi ludźmi, dla których 15 złotych za kawę to bardzo drogo, ale 13,40 jest już ceną całkiem spoko, zwłaszcza jeśli są tam jakieś korzenne przyprawy i dolewają do niej tyle wody, że w sumie wychodzi 0,4l?

20:32, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 grudnia 2009
Czy to coś o Borku?

- Klimat w tym naszym scenariuszu jest ciężki i ta rola taka dramatyczna, że mi się od razu skojarzyło z "Planem B"

- Nie znam. O czym?

- ... Powiedziałam "Plan B"? Miałam na myśli "Plac Zbawiciela"!

 

***

 

- Hmm... cykl spotkań literackich? Sam nie wiem. Byłem na niewielu.

- Na przykład?

- Eeee... noo... teraz nie mogę sobie przypomnieć, ale na pewno byłem.

- "No, kurwa, ja bym nie był?!"

 

***

 

- Słyszałaś o kotek.pl?

- No, jest coś takiego. Taki Pudelek dla dzieci.

- Słyszałaś?! Naprawdę?!

-  O jezu. Czytam Pudelka i Kotka, a nie tylko Pudelka. Faktycznie, masz nade mną intelektualną przewagę.

00:53, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 grudnia 2009
Roy E.

roy

(1930 - 2009)

 

 

 

 

00:23, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 70

Czołówka!