Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
piątek, 02 kwietnia 2010
Mknę

Jestem w kosmicznym miejscu. To taki mały prywatny salonik na kołach, oświetlony trochę jak w Star Treku. Są szklane półki, haczyki, rolety i lampki. Nad każdym fotelem jest mały wyświetlacz. Niczego nie wyświetla, ale mógłby. Jest potencjał. Mam dużo miejsca na nogi i gniazdko. Niczym bocian.  Mogę się wyciągnąć. Mogę sobie zamówić kawę. Ach, gdyby stary Baryka mógł to zobaczyć...

18:45, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 marca 2010
Rebus ala wow II

Dzisiejszy poranek sponsoruje jaka piosenka?

 

serce

=

fala 2

fala 3

fala 4

fala 6

fala 5

fala 7

08:27, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
piątek, 12 marca 2010
18.06.10

ts3

01:01, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 marca 2010
nowe hobby

Mam nowe, ciekawe hobby.

Nazywa się Whittard of Chelsea: Mint Hot Chocolate.

 

hot

22:25, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
środa, 03 marca 2010
Pana Magorium Krynickie Emporium

Krynica jest miejscem naprawdę brzydkim. Ładnie położonym, ale brzydkim i zapyziałym.

Ale za to nie można powiedzieć, że nie obfituje w niespodzianki. Czasem kuriozalne:

 

 

Czasem dające do myślenia. Na przykład tutaj PKP mówi "Witajcie w Krynicy, a tak przy okazji, wiedzieliście, że..."

00:07, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 lutego 2010
Przekażcie sobie znak pokoju

Po dzwonku poczuł na sobie wzrok. Nie wiedział czy to spojrzenia zaciekawienia czy wściekłości. Z siedem par oczu dyskrytnie zerkających w jego stronę. Bo nie ukląkł, tylko usiadł. Spuścił głowę, bo poczuł się zawstydzony, że nie klęczy. Jak zawsze w takich razach.

19:43, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
środa, 24 lutego 2010
Domatorzy wszytskich krajów, łączcie się!

Eeee, nie chce mi się wychodzić z domu.

 

Czytam sobie teraz "Nowy kwiat cesarza" Igancego Karpowicza. To taka fabularyzowana relacja z jego wycieczki do Etiopii. Nie tak dobra jak "Gesty", ale i tak bardzo bardzo fajna. I tak sobie myślę... m facecie, który kupuje bilet i jedzie sobie zwiedzać kraj wydętego brzuszka. Jak Kapuściński, jak Kydryński, jak Wojciechowska. Moi przyjaciele zbierają manatki i jadą na włóczęgę po Ameryce Południowej, pakują się i jadą robić eksperymenty na drobiu na chińskiej prowincji, biorą nogi za pas i zaczynają półstudiuja w Brazylii. Świat jest taki ciekawy i ładny. Wystarczy otworzyć National Geographic. Ba, wystarczy otworzyć Teletydzień.

A dla mnie wypad do Krynicy to jakby podróż kuszetką na koniec świata. Najchętniej założyłbym kapcie, owinął pledem na moim szarym siedzisku i w nieskończoność oglądał Olimpiadę popijając herbatę z miodem i cytryną.

Rany, przecież nie mam nawet trzydziestki.

 

mebel

 

22:40, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 lutego 2010
Vancover

Zobaczcie to. Ale naprawdę!

 

Jon Klassen i studio AKA

12:17, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
To jest ten czas, kiedy staję się kibicem

Wreszcie jakieś fajne sporty do oglądania w telewizji!

 

Saneczkarstwo!

Curling!

Jazda po muldach!

Kombinacja alpejska!

Biatlon!

 

Serio. Uwielbiam zimową olimpiadę. Eurosport włączam raz na cztery lata.

00:29, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 lutego 2010
Chyba już nie jesteśmy w Kansas

Tydzień temu byłem w teatrze na West Endzie i od tego czasu mam lekką fazę na Oz. Nie na tyle, żeby szukać butów w kolorze rubinowym, ale już na tyle, żeby kupić sobie czterodyskowe wydanie filmu i szperać w wikipedii. Zupełnie zapomniałem o tym, że w dzieciństwie czytałem opowieści z Oz i znałem to miejsce znacznie lepiej niż Śródziemie czy Narnię.

"Wicked" to nagrodzony Tony musical z Broadwayu z muzyką i tekstami Stephena Schwartza (Pocahontas, Dzwonnik z Notre Dame) oparty na książce Gregory'ego Maguire'a pod tym samym tytułem.

Ja bardzo lubię takie przearażnowane rzeczy.  Remixy, remake'i, mid-quele, wersje tego co już znam, ale na ludowo; albo takie odcinki Ostrego Dyżuru z tą samą historią z perspektywy różnych postaci. Tak jest w tej "rewizjonistycznej" książce. Maguire opowieda historię Złej Czarownicy Zachodu na nowo, w taki sposób, że wszystko co wiemy o niej z opowieści L. Franka Bauma, historia Doroty Gale, Blaszanego Drwala, Stracha, Tchórzliwego Lwa i innych nabiera zupełnie nowego znaczenia. I nie jest już tak wesoło. Historia jest raczej tragiczna (np. okazuje się, że Elphaba [imię Czarownicy nadane przez Maguire'a, od inicjałów L. Franka Bauma] w akcie desperacji rzuciła zaklęcie, które miało uchronić jej ukochanego przed zmasakrowaniem przez straż Szmaragdowego Grodu (mieli go bić, a on miał nic nie czuć). I tak powstał Strach). W spektaklu wszystko kończy się happy endem. W książce -  chyba nie. Dowiem się na pewno jak Merlin ją przyśle.

oz

W teatrze na West Endzie jest jak w cyrku. Sprzedaje się Pringlesy i browary. Podjadanie jest mile widziane, a aktorzy kłaniają się tylko raz. Kurtyna opada, zapalają się światła - i do domu.

Słabo?

23:19, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 70

Czołówka!