Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
piątek, 31 października 2008
Dzień obniżki czyli jak otarłem się zostanie torysem

Już wiem skąd się biorą konserwatyści.

Doszedłem do tego po tym jak oglądając wyciąg z banku zauważyłem, że od dwóch miesięcy dostaję pensję obniżoną o 500 złotych. Najpierw się przeraziłem, potem znalazłem jakiś kalkulator wynagrodzeń w internecie, a na koniec pogodziłem ze smutnym losem i nawet ucieszyłem, że nie spłacam żadnego kredytu i nie mam małych dzieci.

Znalazło się proste wytłumaczenie tej kontrintuitywnej zależności (wszak liczyłem, że im dłużej będę pracował, tym więcej będę zarabiał).

Otóż od września wpadłem w wyższy próg podatkowy i moje pięć stów powędrowało prosto do ministra Rostowskiego. Panie Jacku, niech Pan wyda je mądrze. Tak, żebym mógł pozostać dumnym socjaldemokratą.

W Owcy w Wielkim Mieście był kiedyś zimowy odcinek, w którym mieszkańcy zaśnieżonego miasta śpiewając kolendy o przecenach świętowali najważniejszy dzień w roku - Dzień Obniżki. Mój dzień obniżki nastał dziś.

00:36, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 października 2008
Twoja stara nie chodzi na starówkę

Zwiedzanie Warszawy z R.

Bardzo dziwny wybór atrakcji:

1. przejazd wiaduktem na Karowej

2. budowa Stadionu Nardowego, widok on Alei Jerozolimskich przy Sztafecie

3. pomnik Osieckiej na Francuskiej, 5 min. spaceru po Saskiej Kępie

4. przejazd Zieleniecką, resztki Jarmarku Europa z bezpiecznej odlęgłości

5. Dworzec Wschodni i ten długi pomarańczowy blok z samochodu

6. Koneser i Magazyn Praga

7. zamknięta Fabryka Trzciny

8. pomnik Czterech Śpiących i cerkiew

9. ambasada Francji (brak kogutów)

10. fińskie domki

11. ambasada Holandii

12. Czerska

11:53, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
Nie jesteśmy dobrzy, co nie znaczy wcale, że jesteśmy źli

... śpiewa Gaba Kulka. Parafrazując:

Nie jest ze mną dobrze, co nie znaczy wcale, że jest ze mną źle?

Zjadacze polędwiczek pomogli. Kto nie jadł polędwiczek, niech żałuje. Przynajmniej na polu kulinarnym jakieś sukcesy. Taki Sandomierz to by też pomógł. Już czuje w butach kamyki z kresów wschodnich!

W przyszły czwartek mam pierwszy po długiej przerwie improwystęp. Tym razem ja w roli najsłabszego ogniwa. Zaczynam panikować.

11:39, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 października 2008
"Droga" Cormac McCarthy

Podpisuję się pod wszystkim co napisał kolega Korzenie jazzu.

Książka jest wstrząsająca.

Z każdą kolejną stroną ulatnia się resztka nadziei.

Ludzkie odruchy zniknęły pod wartstwą popiołu i smoły.

Popłakałem się na piątej stronie od końca i to w miejscu publicznym. Dawno mi się to nie przytrafiło.

droga

Pistolet sygnałowy. Strzela się z niego ładunkiem, który daje duże światło.

Mogę zobaczyć?

No pewnie.

Chłopiec wyjął pistolet z etui i ścisnął go w dłoni.

Czy można tym do kogoś strzelić?, spytał.

Można.

I zabić?

Nie. Ale ktoś mógłby się od tego zapalić.

Dlatego go wziąłeś?

Tak.

Po przecież nie ma nikogo, komu moglibyśmy dać sygnał, prawda?

11:49, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 października 2008
Zadanie na poziomie podstawowym

Gimnazjalisto! Obowiązkowa matura z matematyki zbliża się wielkimi krokami. Przygotuj się! Mamy dla Ciebie specjalne zadanie:

Na podstawie wykresu statystyk bloga Gadająca Lama

a) wskaż dzień, w którym link do bloga trafił na stronę główną Gazeta.pl

b) udowodnij, że fakt ten nie miał nic wspólnego z tym, że autor bloga tego dnia wysłał zaproszenie na premierę trzeciej części filmu o szkolnym musicalu do prezesa zarządu spółki, do któej należy Gazeta.pl

Redaktorom portalu dziękujemy za rozreklamowanie historii moich nietuzinkowych wymiocin. Nie mógłbym wybrać lepszej notki. Jeszcze ze zdjęciem. No brawo!

01:03, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 października 2008
full disclosure

Słynna w blogosferze sprawa refluksów w Vence i co było dalej

Zaczęło się od tego, że sympatyczna obsługa hostelu w Nicei poleciła mi wycieczkę do uroczych górskich miasteczek Vence i St. Paul de Vence oraz pobliskiej Fundacji Maegh, w której roi się od ciekawej, współczesnej sztuki. Dodali do tego schematyczną mapkę, na której jedną linią zaznaczyli drogę autobusu. Z tej, przyznaję, baaardzo schematycznej mapki oraz opowieści wspomnianej obsługi wynikało, że jedzie się do najwyżej położonego Vence, a potem, jedyną w okolicy drogą schodzi się swobodnym spacerkiem do dwóch pozostałych atrakcji.

W nocy dopadła mnie gorączka, a następnego dnia było już bardzo źle. Nie mogłem zjeść niczego i gdy po godzinie jazdy wysiadłem w Vence, byłem blady, miałem drgawki, mdłości i ledwo trzymałem się na nogach. Zataczając się po urokliwym starym mieście...

...podśmiechując się przez łzy z mojego tragicznego położenia i wyobrażając sobie, co by się stało gdybym istotnie wyciągnął kopyta, gdzieś gdzie nikt znajdzie mojej polisy ubezpieczeniowej, zacząłem szukać miejsca, w którym mógłbym pozbyć się treści z żołądka - herbatnika i szklanki herbaty. Ostatecznie sprawę pomogły rozwiązać zakonnice, ale myliłby się ten (i myliłem się ja), że to koniec rozczarowań na ten dzień.

Gotowy do opuszczenia Vence, ale nie tak silny, by tam iść na piechotę postanowiłem zjechać do St. Paul autobusem. Zwłaszcza, że nie wiedziałem, którą drogą miałbym iść (wbrew schematycznej mapce, dróg było wbród), a autobus zatrzymywał się na przystanku "St. Paul de Vence/Quatre Chemins". Wybór był dość oczywisty.

Jakież było moje zdziwienie, gdy wysiadłem z autobusu pośrodku niczego. Szosa bez chodnika, rodno z czterema rozjazdami (owe quatre chemins). Żadnych znaków, żadnych zabudowań. Jakieś ogrodzenie z siatki. Zaraz, zaraz. Co to tam majaczy na wzgórzu po drugiej stronie doliny?

Wygląda całkiem jak St. Paul de Vence. Do dziś nie wiem tego na pewno, ale jedno wiedziałem wtedy.

Chciałem być tu.

Nie tu:

Poczekałem na skraju drogi na następny autobus (za pół godziny) i wróciłem do Nicei.

Zajebista wycieczka.

19:48, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 października 2008
Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Avignon

22:55, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
w odpowiedzi na Pignwina Śmierci

U Mariusza pingwiny, a u mnie trochę mnie polotu, ale też śmieszne.

KawaiiNOT - the comic for cute gone bad

kawaii

I więcej:

czekoladowe ciasteczko

avocado

japonki!

sprośny miodek

sama prawda

krewetka

popcorn

17:55, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 października 2008
En vogue

Porada: Gdy zgubisz się na lotnisku lub nie bardzo wiesz przy której bramce masz się pojawić, wypatruj, jak żeglarz gwiazdy polarnej, obcisłej panterki lśniącej złotymi akcesoriami. Niech prowadzi Cię do domu.

22:46, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
l'amour de grand vitesse

Dzisiaj wstałem o 6:30. Biegłem, jechałem autobusem, pociągiem, tamwajem, na rolkach, znowu tramwajem, znowu autobusem, samolotem i znowu autobusem.

Więc najpierw takie transportowo-dworcowe foty.

niby jak stacyjka Zdrój, a to teżewe

(napis na szybie)

22:35, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2

Czołówka!