Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Żaden wstyd!

Obowiązywały stroje wieczorowe i cała ta sheratonowo-prestiżowa otoczka była mocno żenująca (łącznie z obecnością byłej pierwszej damy), ale co zrobić, skoro tak akurat nazywa się krem. Na szczęście i tak wygrała muzyka.

Jedna trzecia sali była zarezerwowana dla "vipów", ale ja nie wytrzymałem i po 20 minutach siedzenia na szarym końcu usiadłem w trzecim  rzędzie na samym środku, chyba ze 3 metry od sceny na chwilę przed zgaszeniem świateł. Chyba musiałem to zrobić z dużą charyzmą, bo panowie z Kayaxu mnie nie wyprosili, a niektórych owszem. Chyba zostało mi trochę tupetu z Fabryki Trzciny, gdzie prawie zrzygałem się na widok prezesa Urbańskiego obłapiającego Annę Popek.

Busquit zagrali krótki, ładny secik. Jaka ta dziewczyna jest powabna z bliska!

Potem wyszła...yyy Magda Mołek (WTF?) w latexowym, niebieskim pasku.

A potem było już tak, jak miało być.

kasia

Lśnię i Co ich to obchodzi, jak z płyty. Nie wiedziałam z Iwoną Zasuwą jako AMJ. Santana. Jestem kamieniem. Dzielę na pół. Trudno kochać. Ta-bakiera. Pod tym samym niebem. Nowe What can i do to make you happy - baaardzo na tak. Potem łopata. Potem śpiewaliśmy wszyscy cover Sade. Potem zrobiło się Cicho tu no i wszystko się skończyło. Miałem nadzieję, że nie wszystko. Potem jeszcze nowy kawałek o diamentach - baaardzo na tak i cień anioła stróża oraz zobowiązania sponsorskie. Szkoda, że wszystko na siedząco.

Kayah - Lsnie

00:35, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 kwietnia 2008
Druga korporacja

Nie jest tajemnicą, że gdybym miał zmieniać korporację, to tylko na Agorę.

I nie tylko ze względu na pracowniczy basen na Czerskiej i to, że jak się tam wchodzi, to człowiek czuje jakby był w takiej małej Kopenhadze.

Także dlatego, że podobnie jak moja rodzima korporacja, Agora dostarcza mi nieustannie rozrywki na najwyższym poziomie (nie powiem, że dostarcza też jej Wam choćby w postaci tego bloxa khuuukhuuu).

Otóż jak mieszkaliśmy z G. pod Paniami niejeden wieczór spędzałem wykrzykując na głos do drugiego pokoju perełki z moich ukochanych dyskusji na forum.gazeta.pl. Niestety specjalistyczna podgrupa "Praca w Tesco" została zamknięta, ale na forum "Mężczyzna" zawsze można liczyć.

taki troll na przykład:

Córka jego. Nie moja.
Autor: blue-zabojad 20.04.08, 16:34
Czy ktoś potrafi pomóc mi w problemie. Mój mężczyzna ma córkę.
Rozumiem, że to jego dziecko. Ma wobec niej obowiązki, kocha,
itd. ...
Problem polega na tym, że żeczy, których ja nie mogę mieć - ona
dostaje natychmiast (pieniądze na wyjazd, wspólne zakupy, nowe
ciuchy).
???

oduczyłem się pluć na monitor...

Tymczasem Polacy za Odrą:

hej, wczoraj bylem na silowni.. (Berlin)... bylo tez trzech gosci z Polski,
jacys biznesmeni, bo omawiali jakies spotaknie..nie wazne.
Ale bylem wszoku jak zobaczylem, ze po cwiczeniach poszli pod prysznic
w...kapielowkach.. ??????????????????????
Zostali ogolnie wysmiani..moze nie w twarz, ale widac bylo, ze wzbudzaja
ogolna wesolosc.
Czy to normalne w Polsce, ze pod prysznic idzie sie w kapielowkach??

Tak, a pod prysznicem spiewamy Rotę.

ja do sauny wchodzę tylko w futrze z nutrii :)
no, chyba że sauna koedukacyjna, to zakładam jeszcze czapke i walonki

Inny problem trapi ZosięLublin. Temat wątku:

Czy facetowi wypda używać dezodorantu...

i od razu wyjaśnienie:

...bo o peeling do twarzy czy krem pod oczy czy korektor na zmarszczki nie pytam

Z tego miejsca chciałbym pozdrowić ścianę wschodnią z rozrzewnieniem wspominając pewną rozmowę w Pasażu Wiecha.

Ale żeby nie było tak wesoło pojawiąją się tam też ludzkie dramaty:

Nie chce mi się ogladac porno 
diabel-tasmasnki 13.04.08, 18:52 

Normalnie zmuszam sie i nic z tego nie wychodzi. czy to coś poważnego czy powinienem pójsć z tym problemem do doktora?

proponuję okulistę:):)

zawsze znajdą się jakieś plusy...może dostaniesz grupe inwalidzką i skończą się przynajmniej problemy parkowaniem pod supermarketami

22:31, jaktheparrot
Link Komentarze (13) »
wtorek, 22 kwietnia 2008
Nienawidziłbym poniedziałków, gdyby nie
DUŻY FORMAT. Uwielbiam!
23:39, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Okna umyłem. Trochę nie widać.
23:09, jaktheparrot
Link Komentarze (9) »
Dla nieuświadomionych

I ku chwale ojczyzny!

20:17, jaktheparrot
Link Komentarze (5) »
Bliskie spotkania

"Niestety smutna rzeczywistośc okazała się bardziej ponura, w lokalu nie tylko nie działo się nic, ale nawet nic się nie działo. Zniesmaczona do reszty postanowiła udać sie do sanitariatów i w spokoju palnąć sobie jakieś coś albo przynajmniej wyczesać symboliczną porcyjkę. Nieoczeiwanie dla siebie spotkała tam jednak niezwykle interesującego młodego człowieka, który z wyglądu mógłby być adeptem szkoły filmowej, a zarazem aspirującym do miana nocnego marka zwolennikiem lubieżnych pieszczot piernikowaym poratorem. Młodzieniec usmiechnął się do niej uwodzicielsko i grzecznie zapytał:

- Przepraszam, że panią wstrzymuję, ale jestem w ogromnej potrzebie, moja narzeczona wyjechała i zostałem w domu sam, a wiadomo, w samotności różne idiotyczne historie są w stanie cżłowiekami do głowy wpaść; przecież społeczeństwo nie tego po mnie oczekuje, sama pani rozumie...

- Co mogę dla ciebie zrobić przyjacielu? - apytała przyjaźnie Kacha, jako, że kontemplując fizjonomię młodzieniaszka, poczuła dopływ hormonu przyjaźni.

- Cieszę się, że nazywa mnie pani przyjacielem, ponieważ to sugeruje, iż pierwsze lody zostały złamane, dzięki czemu będę mógł się przy pani otworzyć na oścież, nie tając nawet najbardziej dyskretnych sekretów.

- Cóż więc?

- Och, po prostu szukam bliskiej mi osoby na zimne jesienne wieczory, kogoś, z kim mógłbym porozmawiać o życiu, wymienić uwagi na temat ostatnio oglądanych filmów, posłuchac dobrej muzyki, podzielić się poglądami dotyczącymi funkcjonowania współczensego świata, pozywic się czymś smacznym...

- Czasem też spojrzeć czeluści prosto w oczy - dodała tajemniczo Kacha, której zupełnie rozpuściło się serce.

- Czeluści widzianej oczyma najznamienitszych poetów i wizjonerów, jądra bezdni, którą skuci chityną taniego spektaklu, ze wstydem odsuwamy w hospicja naszych mózgów...

- Niewykluczone, że poza pasjonującą dysputą mogłoby zdarzyć się jeszcze coś innego - podsumowała, uśmiechając się znacząco.

- O tak, zwłaszcza jeszcze coś innego - młodzieniec odwzajemnił znaczący usmiech. - Zawezmę taryfę i jedźmy rzucić przeznaczeniu rękawicą w twarz, nadmienię tylko, iż w zaciszu kwadratu mam przygotowane zimne napoje oraz ciepłe zakąski.

- A, to zakąsić będzie czym - ucieszyła się Kacha."

Sławomir Shuty, Ruchy, W.A.B. 2008

16:02, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 kwietnia 2008
Precz z małą gadką

Jedym z powodów tego, że znam tak mało ludzi jest prosty fakt, że nie umiem prowadzić zdawkowych rozmów z ludźmi, o których mało wiem i którzy mało wiedzą o mnie.

Jestem królem niezręcznego milczenia, cesarzem zażenowanej pauzy. Ja po prostu nie wiem, co powiedzieć, co większość normalnych ludzi błędnie odczytuję jako niechęć. A ja nawet czasem bym sobie z kimś obcym porozmawiał.

ALE NIE WIEM O CZYM!

Taka rozmowa jest jak bagno. Im dłużej nikt się nie odzywa, tym bardziej random będzie następne zdanie i tym trudniej będzie się wygrzebać.

I tu z pomocą przychodzi internet. Wystarczy raz zasłyszany nick, profil na naszym-facebebo i uprzejma pomoc google, by odkryć, że świeżo poznana  osoba pisze blog, podobnie z resztą jak jej poznani znajomi, wygodnie zlinkowani w zakładkach po prawej stronie. W dwie godziny można sie uporać z notkami z 3 miesięcy i wiedzieć gdzie kto był, co kupił, na czym gra oraz na czym i po kim jeździ.

Jak tkwisz w bagnie, każdy punkt zaczepienia się liczy.


PS: Notkę dedykuję gościom 'Bring your own plate party'. Notka zainspirowana Wami, ale was nie dotycząca, bo rozmowy z Wami kleją się jak nigdy! Dzięki!

13:26, jaktheparrot
Link Komentarze (4) »
tynfa wart

Autentyk ze sklepu pod domem.

Ekspedientka 1 do ekspedientki 2 na widok pustej kasy.

- A Mariola gdzie?

- W ubikacji. [pauza] Posrała się.

- ?!

- Nie nooo, żartuję.

13:08, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 kwietnia 2008
Ollie Johnston [1912 - 2008]

Odszedł ostatni z wielkich.

ollie

"Don't animate drawings. Animate feelings."

23:49, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 kwietnia 2008
Lama goes to 28. WST vol. V

Ajschylos

"Oresteja"

reż. bliski znajomy Kawy

Sensacją wieczoru nie okazały się ani warkoczyki Magdy Cieleckiej, ani Chyra Magdy Cieleckiej, ani rytmicznie kiwający się tuż przed moim nosem kok Maji Komorowskiej.

Niby wszyscy dawno wiedzieli, że Klitajmestra pojawi się skąpana we krwi i uzbrojona w siekierę, ale nic nie jest w stanie przykotować na to wyłonienie się ociekającej na czerwono Anna Dymnej. Ani na zdmuchiwanie korka na Piotra Głowackiego, Orestesa jako omotanego głupka, bohatera ostatniej akcji, kilera na zlecenia bossów z fatum. Ani na Olimp w stylu Glamour (czy klata czytał felietony kawy w Cosmo?).

Mocne, piękne, niepokojące.

Teatr Stary, ale jary.

ad

17:30, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Czołówka!