Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
środa, 31 grudnia 2008
w bordo

- Ty to jesteś aspołeczna.

- Ja? Na maksa!

18:56, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
wtorek, 30 grudnia 2008
Nie umiesz się dobrze bawić

z cyklu: Znalezione na Facebooku i nie o mnie

No co ty? Serio nic nie planujesz na Sylwka? Ale jesteś ze mną poważna? Ani nie złośliwa, ani nie głupio żartobliwa? Nic. Ok, jeśli tak naprawdę jest, to możemy Sylwka razem spędzić, jeśli chcesz i Ci się podoba ta wizja. Możemy pojechać do Krakowa i wypić szapmana na rynku o północy. Nie wiem, czy to już kiedyś robiłaś, ale to mi się wydaje całkiem fajną opcją. Możemy iść nad rzekę i wrzucić do niej liściki z życzeniami tego, co chciałybyśmy, żeby nam się spełniło w następnym roku. Ja też się próbuję dopytać, co moi znajomi planują. Obawiam się, że są rozkojarzeni w tym roku. Jakkolwiek jeśli pójdę gdzieś - do nich, to oczywiście powinnaś pójść ze mną,
bo nie możesz sama siedzieć na Sylwka,
chyba, że chcesz.

Po prostu nie można siedzieć samej w SYLWKA. Nie ma opcji! Nie ma opcji!
Albo, jak napisała Masłowska, a ja przekleiłem dokładnie 2 lata temu na Lamę:
"Są dwie opcje i obie są, że chcesz"
11:11, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Zaczęło się niewinnie. Skończyło się poważnie.

GL: (...) elektryczny młynek do pieprzu. Fajny, ale właściwie o wiele lepiej pasuje do kuchni mojej mamy niż do mojej.

Chom: Do twojej kuchni nic nie pasuje.

GL: No właśnie. A ona jeszcze powiedziała, że mi teraz będzie kupować wyposażenie domu. A ja uważam, że trochę bez sensu kupować teraz rzeczy do przyszłej kuchni, która nie wiadomo jak będzie wyglądać. Jeśli w ogóle będę kiedyś miał swoją.

Chom: ???

GL: Bardzo możliwe, że do końca życia będę mieszkał w wynajętych mieszkaniach.

Chom: No tak. To bardzo sensowne płacić komuś za wynajem zamiast...

GL: Ja nie twierdzę, że to jest sensowne ekonomicznie. Ale psychologicznie to mnie urządza. To, że w każdej chwili możesz się spakować i pojechać.

Chom: Dokąd?

GL: Gdzie indziej. Świat jest bardzo duży, a perspektywa kredytu na 25 lat jest przerażająca. Wzięłabyś taki kredyt?

Chom: Nie mówię o kredycie.

GL: To o czym? Chciałabyś kiedyś kupić własne mieszkanie?

Chom: Tak, ale nie na kredyt.

GL: A jak? Hmm... no dobrze, życzę Ci żebyś mogła. Tobie łatwo powiedzieć, bo masz mieszkanie, ale ja nie mam takiej opcji.

Chom: Ja nie ma własnego mieszkania tylko korzystam z gościnności rodziców.

GL: Wszystko jedno.

Chom [mina strapiona]: Ty się nigdy nie ustatkujesz. Będziesz 40letnim dzieciakiem.

[i poszła]

A zaczęło się od głupiego młynka.

12:35, jaktheparrot
Link Komentarze (7) »
sobota, 27 grudnia 2008
l'ami talentueux

Użytkownik Blazej mówi:

can i post your reindeer in the sweater on my blog

Użytkownik Blazej mówi:

it's just so cool

Użytkownik joris mówi:

sure you can

Użytkownik joris mówi:

and don't forget where they can find me for illustration gigs!

A WIĘC www.jorisbergmans.com

00:24, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 grudnia 2008
Piosenka-product placement

Są takie piosenki, który niby nic, niby normalne piosenki, ale jednak w końcu wychodzi komercyjne szydło z worka.

Długo się zastanawiałem po co na "Senniku" jest bonusowa piosenka po angielsku. Bardzo fajna z resztą.

I wear red when I want to make love

I wear white when I'm ready to die

Thank God I'm a woman

Thank God I'm a woman

I nagle, któregoś dnia, przypomniał mi się billboard, który wisiał przy rondzie de Gaulla.

orsay

Zgadnijcie jaka marka odzieżowa jest sponsorem Mikromusic? :)

Swoją drogą brawo dla tej firmy. Pamiętam jak parę lat temu ich sklepy obwieszone były plakatami z Mandaryną. Niezły rozrzut.

Inne piosenki-product placement? Napoje i hamburgery.

Radość dzielenia - Ania Szarmach

Ania Szarmach - Radość Dzielenia (Coca Cola Christmas Song )

I'm lovin' it  ;-) - sam pan Timberlake

Justin Timberlake  11 - I'm lovin' it

15:14, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
środa, 24 grudnia 2008
sympatyczne tematy przy wigilijnym stole

babcia: Jak ruscy przekroczyli polsko-niemiecką granicę [sic!] to gwałcili stare kobiety i trupy... kobiece. Taka swołocz to była.

Najlepsze życzenia świąteczne!

22:12, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 grudnia 2008
pizza na wiligię?!

Zawsze to powtarzam - gra planszowa może z najlepszej imprezy zrobić balangę stulecia.

krowa

Pomnik krowy w Starym Polu (Pomorskie)

crusoe

Zmarnowane 28 lat Robinsona Crusoe

mel

Melchior Wańkowicz - autor m.in. "Monte Cassino" i "Ziela na kraterze"

Kordelierzy - klub polityczny z okresu rewolucji francuskiej. Jego pełna nazwa brzmiała Stowarzyszenie Przyjaciół Praw Człowieka i Obywatela. Założony 21 maja 1790 roku w Paryżu. W początkowym okresie rewolucji stanowili najbardziej radykalny blok lewicowy. Jako pierwsi zażądali ustanowienia republiki. Wkrótce podzielili się (nieformalnie) na dwa stronnictwa. Radykalne zwane hebertystami i umiarkowane zwane dantonistami. W marcu roku 1974 doszło do trwałego rozłamu w klubie, w wyniku czego, zniszczone zostało stronnictwo hebertystów, a ich liderzy zgilotynowani. Już kilka dni później dantoniści stali się obiektem ataku jakobinów. W kwietniu, po ustawionym procesie, główni przywódcy kordelierów zostali zgilotynowani, a klub zamknięto.

Ciekawe czy członkowie klubu grali w bilarda karambolowego, zwanego także bilardem francuskim.

karambol

Stół do karambola (do gry otwartej) z zaznaczonymi strefami

i na koniec:

barney

Barney i Betty Rubble.

A gdzie Bam-Bam?

11:44, jaktheparrot
Link Komentarze (8) »
czwartek, 18 grudnia 2008
Trzy kolizje w cztery dni

Strach wsiadać w Warszawie do tramwaju.

tram

14:51, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 grudnia 2008
poczta wewnętrzna

Kolezanki i koledzy!

Jest wsrod nas ktos, lub pare osob zakladajacych, ze my, czyli cala reszta, bedziemy po nich w kuchni sprzatac.

Jest ktos, kto zawsze po otwarciu mleka zostawia nozyczki zabrudzone mlekiem na blacie.

Sa osobnicy, ktorzy zawsze zostawiaja brudne kubki I lyzeczki na blacie lub w zlewie. W koncu mamy dobra I wydajna zmywarke.

Rozumiem, ze zawsze obsluguja was czy to zony, mamy czy mezowie, ale nie jestesmy tu u siebie w domu, gdzie nikogo nie obchodzi, co sie dzieje w kuchni. Jestesmy wsrod wspolpracownikow, ktorzy nie maja obowiazku sprzatac bo niechlujnych, niewychowanych osobnikach.

Kilka razy Pani Dyrektor I ja pisalismy o zachowywaniu porzadku w kuchni I w toaletach - groch o sciane.

W toaletach buduja jacys Egipcjanie piramidy z pelnych I pustych rolek po papierze I nie myja po sobie muszli - mysle, ze to ostatnie, (jak slysze, spotykane we wszystkich toaletach) jest po prostu zenujace I w przypadku wizyty goscia zzewnatrz kompromitujce cale biuro!

NO LUDZIE TO NIE JEST ZWIAZEK RADZIECKI!

M.


email autentyczny z cyklu blaski i cienie życia w korporacji

11:46, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
natenczas

W niedziele po śniadaniu w Vincencie (wypieki super, ale miejsce takie trochę bez charakteru) poszedłem obejrzeć instalację Stardard time organizowaną przez Nowy Teatr.

Więcej o tym w artykule o wiele mówiącym leadzie "Elektorniczny zegar, ale z desek?"

Przez 12 godzin od południa do północy młodzi ludzie robili zegar na żywo. Rzecz się działa w budynku giełdy. Dotarłem kwadrans po dwunastej spodziewając się tłumu gapiów.

Byłem sam.

Tylko kuratorki i performerzy. Kupiłem za piątaka program z numerem 00001 :D

Potem przyszedł Pan z jakiegoś radia i zapytał kuratorki "Co jest w tym takiego super?", a ona powiedziała, że nie wie. Zgadzam się. Też nie wiem, co to takiego, ale jest to super. Chciałbym mieć tyle energii, żeby przez 12 godzin przekładać deski i mieć poczucie, że wziąłem udział w czymś fajnym.

Po 5 minutach poszedłem. A to nie był koniec niedzieli ze sztuką...

cdn

"Standard Time" na czas kryzysu
10:14, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2

Czołówka!