Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
piątek, 30 listopada 2007
wschód i zachód

Zdjęcie zrobione tuż pod frontowymi drzwiami.

 Wschód na Avenue Daumensil. W drodzę na dworzec.

Widok ze Swiss Robinsons Tree House na Temple of Peril.

40 km od frontowych drzwi.

00:27, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
nie mieć charakteru / baige

no dobra, mam chwilę czasu

Nienawidzę takich chwil, kiedy uświadamiam sobie, że nie mam kszty charakteru.

Spędziałem kilka ostatnich dni w pracy z (sympatyczną skądinąd) ekipą telewizyjną. Dźwiękowiec opowiadał anegdotę o filmowaniu jakichś zamieszek we Francji. Mowa była o różnych rodzajach oddziałów policyjnych. W pewnym momencie pan dźwiękowiec, powiedział coś o policjantach okładających palcami "beżowego", mając na myśli nierdzennego Francuza.

Nie zareagowałem. Nie powiedziałem, że to obraźliwe i nieodpowiednie. W imię utrzymania przyjaznej atmosfery w ciągu następnych kilku dni uznałem, że nie warto bronić nie tylko własnych przekonań, ale i (choć to zabrzmi patetycznie) godności, praw podstawowych i innych takich. Czy wszyscy tak robią i właśnie dlatego wydaje nam się, że to normalne mówić asfalt i bambus, wcale nie w kontekście nawierzchni dróg czy rgzoptycznej roślinności.

00:20, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 listopada 2007
Każdą chwilę łap

Nie mam czasu na gadającą lamę. Tańczę ostatnie tango w Paryżu.

W przegródce w środku głowy mam odłożone kilka tematów. Miałem napisać o tym, jak zawsze odkładam wszystko na później, jak idealnie zwiedza się Paryż na ośmiu kółkach, o piosence zaczynającej się słowami "Czyr, czyr, czyr myśli gil / A to pszczoły mają styl", o tym, jak dobrze po latach iść do biblioteki, albo przekimać się w studenckim pokoju, gdzie walają się ksera, puste butelki i prezerwatywy. Młodości, dodaj mi skrzydła. Red Bull jest we Francji zakazany. Miałem napisać o kimś, kto jest jak połączenie dwudziestoletniego Javiera Solany i dziewczyny z reklamy Intimissi (co się wiąże z odkładaniem rzeczy na później). Miałem też w przededniu zakupienia sobie mojej pierwszej ich płyty napisać o mnie i o HEY bo to skomplikowany związek . Mam kłopoty mieszkaniowe, kłopoty z ZUS, z nadbagażem. Spędzę trzy dni na mrozie z ekipą z TVP. Muszę wyprawić pożegnalną kolację, powymyślać prezenty, przygotować coś dla zespołu w pracy. Muszę prać i prasować. Muszę przestać tańczyć w taki głupi i nieudolny sposób, bo potem wszystko mnie boli.

GL wraca na Zabobrze.

00:23, jaktheparrot
Link Komentarze (4) »
środa, 14 listopada 2007
kręcimy

Bonjour te fau en

Kto jak kto, ale pan Sum to nas nie zobaczy w niedzielę.

23:30, jaktheparrot
Link Komentarze (15) »
wtorek, 13 listopada 2007
Kto mi przebookuje bilet?

Grosiak solo

grosiak

"Natalia sings jazz"

Rura, @wro

22.11.07

IDŹ

22:13, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
girl talk

Użytkownik Benoit mówi:

but what should *I* write!?

Użytkownik Benoit mówi:

"ENOUGH WITH THE COMPLIMENTS!!"?

Użytkownik Blazej mówi:

no, i don't think it's appropriate to say importnant  things to girls in smses

Użytkownik Blazej mówi:

I've learned it the hard way

Użytkownik Benoit mówi:

well, first of all, its gonna be email, as i cant send a msg back cuz i dont have money

Użytkownik Benoit mówi:

second, i wont say anything important

Użytkownik Benoit mówi:

then again, i dont want to send "thanks for your sms. its really nice of you. bye xxx "

Użytkownik Blazej mówi:

sigh... prepaid phones. What are you?! Thirteen?

Użytkownik Benoit mówi:

no, im cheapass!

Użytkownik Blazej mówi:

(sorry, i came up with this line on the train yesterday and was waiting to use it! Thanks pal!)

00:53, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
Słowo na niedzielę

Pomerania

&

skuityzm

00:39, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
Santa Claus is coming to town

Nie wiem jak u was, ale u nas święta pełną parą.

W weekend rozpoczeliśmy sezon bożonarodzeniowy i to od razu z wielką pompą. Z całego kontynentu zjęchały się setki dziennikarzy i lokalnych gwiazd i gwiazdeczek, żeby wpychać się w kolejki przed normalnymi gośćmi i zasłaniać im widok na paradach stając w specjalnie olinowanych strefach.

Wieczorem podczas wielkiej kolacji zaprezentowano sukienki podobno znanych europejskich projektantów, których zainspirowały nasze postacie.

Jeśli ktoś, tak jak pani Sum, śledzi tredny, to pewnie ta lista nie będzie kryła żadnych tajemnic:

Agatha Ruiz de la Prada Minnie Mouse

Amaya Arzuaga Cruella de Ville

Antoni & Alison Snow White

Aquascutum Minnie Mouse

Azzedine Alaïa Snow White

Baccarat Cinderella

Chantal Thomass Tinkerbell

Corinne Cobson Cinderella

Eymeric Francois Marie

Fifi Chachnil Sleeping Beauty

Franck Sorbier Sleeping Beauty

Impasse de la Chapelle Ariel 

Jacques Garcia Sleeping Beauty

Leonard Sleeping Beauty

Lorenzo Caprile Malificent 

Luella Bartley Minnie Mouse

Nathalie Garçon Belle

Nicky Vankets Minnie Mouse

Paul Costelloe Snow White

Percy Irausquin Belle

Scott Henshall Evil Queen

Vivienne Westwood Snow White

W większości przypadków pewnie bym się nie domyślił, która sukienka pasuje do której postaci, ale na szczęście Ariel, Kopciuszek czy Śnieżka pokazywały się najpierw we własnej osobie. Corinne Cobson bardzo oszczędnie dysponowała materiałem do uszycie dekoltu sukienki Kopciuszka, co skończyło się dla biednej modelki trochę jak VMA dla Janet Jackson i bidulka musiała schodzić z wybiegu zasłaniając sutek.

 

Sukienki zostaną zlicytowane, a pieniądze trafią na konto UNICEFu.

00:30, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2007
Teraz Polska
01:47, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 listopada 2007
Chrzan: gorzkie prawdy, których nie sposób uniknąć

 

lemony

 

 

Jednym z najbardziej męczących pytań, jest pytanie o przedmiot 

który zabrałoby się ze sobą na bezludną wyspę, ponieważ ludzie zawsze odpowiadają:

"talię kart" albo "Annę Kareninę", podczas gdy najbardziej oczywista odpowiedź to

"dobrze wyposażoną łódź z załogą, która zabrałaby mnie z tej wyspy prosto do domu,

gdzie mógłbym grać w gdy karciane i czytać rosyjskie powieści do woli".

 

 

Gazeta, jak za pewne ci wiadomo, jest zbiorem rzekomo prawdziwych historii spisanych przez autorów, którzy widzieli co się stało  lub rozmawiali z kimś, kto widział. Ci autorzy zwani są dziennikarzami i tak jak telefonistki, rzeźnicy, balleriny i ludzie sprzątający po koniach, dziennikarze także popełniają błędy.

 

Biblioteka jest jak wyspa pośród bezkresnego morza ignorancji.

Sczególnie jesli biblioteka jest bardzo wysoka, a całą okolicę zalały wody powodziowe. 

 

 

Być może, gdybyśmy ujrzeli zawszczasu co nas czeka i poznali zbrodnie, nieszczęścia i opresje w jakich przyjdzie nam się znaleźć, zostalibyśmy w łonach naszych matek, a wtedy na świecie nie byłoby nikogo poza całymi zastępami grubych, wielce poirytowanych kobiet.

01:55, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Czołówka!