Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
czwartek, 25 lutego 2010
Przekażcie sobie znak pokoju

Po dzwonku poczuł na sobie wzrok. Nie wiedział czy to spojrzenia zaciekawienia czy wściekłości. Z siedem par oczu dyskrytnie zerkających w jego stronę. Bo nie ukląkł, tylko usiadł. Spuścił głowę, bo poczuł się zawstydzony, że nie klęczy. Jak zawsze w takich razach.

19:43, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
środa, 24 lutego 2010
Domatorzy wszytskich krajów, łączcie się!

Eeee, nie chce mi się wychodzić z domu.

 

Czytam sobie teraz "Nowy kwiat cesarza" Igancego Karpowicza. To taka fabularyzowana relacja z jego wycieczki do Etiopii. Nie tak dobra jak "Gesty", ale i tak bardzo bardzo fajna. I tak sobie myślę... m facecie, który kupuje bilet i jedzie sobie zwiedzać kraj wydętego brzuszka. Jak Kapuściński, jak Kydryński, jak Wojciechowska. Moi przyjaciele zbierają manatki i jadą na włóczęgę po Ameryce Południowej, pakują się i jadą robić eksperymenty na drobiu na chińskiej prowincji, biorą nogi za pas i zaczynają półstudiuja w Brazylii. Świat jest taki ciekawy i ładny. Wystarczy otworzyć National Geographic. Ba, wystarczy otworzyć Teletydzień.

A dla mnie wypad do Krynicy to jakby podróż kuszetką na koniec świata. Najchętniej założyłbym kapcie, owinął pledem na moim szarym siedzisku i w nieskończoność oglądał Olimpiadę popijając herbatę z miodem i cytryną.

Rany, przecież nie mam nawet trzydziestki.

 

mebel

 

22:40, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 lutego 2010
Vancover

Zobaczcie to. Ale naprawdę!

 

Jon Klassen i studio AKA

12:17, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
To jest ten czas, kiedy staję się kibicem

Wreszcie jakieś fajne sporty do oglądania w telewizji!

 

Saneczkarstwo!

Curling!

Jazda po muldach!

Kombinacja alpejska!

Biatlon!

 

Serio. Uwielbiam zimową olimpiadę. Eurosport włączam raz na cztery lata.

00:29, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 lutego 2010
Chyba już nie jesteśmy w Kansas

Tydzień temu byłem w teatrze na West Endzie i od tego czasu mam lekką fazę na Oz. Nie na tyle, żeby szukać butów w kolorze rubinowym, ale już na tyle, żeby kupić sobie czterodyskowe wydanie filmu i szperać w wikipedii. Zupełnie zapomniałem o tym, że w dzieciństwie czytałem opowieści z Oz i znałem to miejsce znacznie lepiej niż Śródziemie czy Narnię.

"Wicked" to nagrodzony Tony musical z Broadwayu z muzyką i tekstami Stephena Schwartza (Pocahontas, Dzwonnik z Notre Dame) oparty na książce Gregory'ego Maguire'a pod tym samym tytułem.

Ja bardzo lubię takie przearażnowane rzeczy.  Remixy, remake'i, mid-quele, wersje tego co już znam, ale na ludowo; albo takie odcinki Ostrego Dyżuru z tą samą historią z perspektywy różnych postaci. Tak jest w tej "rewizjonistycznej" książce. Maguire opowieda historię Złej Czarownicy Zachodu na nowo, w taki sposób, że wszystko co wiemy o niej z opowieści L. Franka Bauma, historia Doroty Gale, Blaszanego Drwala, Stracha, Tchórzliwego Lwa i innych nabiera zupełnie nowego znaczenia. I nie jest już tak wesoło. Historia jest raczej tragiczna (np. okazuje się, że Elphaba [imię Czarownicy nadane przez Maguire'a, od inicjałów L. Franka Bauma] w akcie desperacji rzuciła zaklęcie, które miało uchronić jej ukochanego przed zmasakrowaniem przez straż Szmaragdowego Grodu (mieli go bić, a on miał nic nie czuć). I tak powstał Strach). W spektaklu wszystko kończy się happy endem. W książce -  chyba nie. Dowiem się na pewno jak Merlin ją przyśle.

oz

W teatrze na West Endzie jest jak w cyrku. Sprzedaje się Pringlesy i browary. Podjadanie jest mile widziane, a aktorzy kłaniają się tylko raz. Kurtyna opada, zapalają się światła - i do domu.

Słabo?

23:19, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 lutego 2010
Ballady i romanse

 

 

Już nie jesteś małą dziewczyną, laleczko

Już nie będzie "wypij mleczko"

Już nie jesteś małym chłopcem

Już nie bedzie "zjedz ciasteczko"


Kto umiera, tego wina

Komu wina, ten umiera

10:38, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »

Czołówka!