Wiecie jak się czułem? Jak lama w worku.
RSS
czwartek, 26 lutego 2009

Gazeta donosi, że premier Tusk został dziś dziadkiem.

Google donosi, że Michał Tusk - syn na ślubnym kobiercu stanął 14 sierpnia 2008.

Presja na to, żeby dzieci były ślubne nie omija nawet "największych liberałów".

15:35, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
scenki z pożycia

1. Chom wchodzi do mieszkania po sobotniej akcji "Ściereczka"

- Uderzył mnie blask!

2. Parka młodych pracowników międzynarodowej korporacji przytula się do siebie w metrze w drodze do biurowca

dziewczyna coś nuci pod nosem

- Co ty tam mruczysz?

- taa taa ta ta    taa taa ta ta

- Jejku. Znam to, ale nie mogę sobie przypomnieć co to jest... [olśnienie]

  TO WCALE NIE BYŁO ŚMIESZNE!

[ona w śmiech]

- Ratunku, proszę Państwa, jestem osaczony!

3. parka młodych pracowników korporacji przytula się w autobusie, twarzą do szyby

- Lubię jak tak za mną stoisz.

- Ja też...A dlaczego właściwie? Czujesz się bezpieczna, bo nikt nie może cię zasztyletować w plecy? No chyba, że miałby taki długi sztylet, który przejdzie przeze mnie na wylot.

12:52, jaktheparrot
Link Komentarze (3) »
środa, 25 lutego 2009
otaguj to pod [hippika] i [sadownictwo]

Mam dobrą wiadomość: koń zjadł jabłko

kon

12:52, jaktheparrot
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 lutego 2009
[UPDATED drugi raz] And the looser is... ME!

W mojej kablówce jednak nie ma Pro7. Chyba. Pewnie nie jest, ale mój przedpotopowy telewizor skanuje tylko niektóre pasma. W dodatku kablówka jest kradziona, więc nie mam się komu poskarżyć. [UWAGA! Kablówka jest kradziona tylko w tym sensie, że po rozwiązaniu umowy (zanim wprowadziłem się do mieszkania) operator nie wyłączył sygnału z gniazdka]

Pójdę normalnie spać i dowiem się rano, jak wszyscy normalni ludzie.

:(

A tak chciałem zobaczyć Down to Earth śpiewane na żywo.

...

Właśnie obejrzałem jak John Legend zmasakrował tę piosenkę podczas ceremonii. Może lepiej, że spałem.

Ale za to Anne Hathaway w tym numerze otwierającym! Coś pięknego. :)

23:49, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 lutego 2009
robię na mokro

Od chwili, gdy wstałem (tak gdzieś o 13:00, bo obejrzeniu dwóch ostatnich odcinków House'a [KTO MA SEZON 2?!]) nieustannie sprzątam. Już 7 godzin... 30 metrowe mieszkanie!

segregowałem ubrania

składałem

nastawiłem pranie

posłałem łóżko

postanowiłem wywalić stare głośniczki, jakąś listewkę, która leżała na podłodzę odkąd się wporwadziłem, moją starą torbę z popsutym zamkiem

odkurzałem

odunąłem łóżko - zaatakowały mnie wielkie szare kule, które pokonałem moim ultrasilencerem [PS: Chom, tam nie ma żadnej myszy], wyrzuciłem pudełka po pompce i materacu, znalazłem trzy różne skarpetki. Jedna nie moja.

wywaliłem wszystko z regału

wytarłem na mokro i na sucho każdą półkę

wytarłem szmatką wszystkie filmy i ułożyłem w nowym miejscu, ale zachowując dawny system (klasyki chronologicznie, Pixary chronologiczne, inne animowane, inne live action, WD Treasures osobno). [PS: Kto ma moją Atlantydę?]

odkurzyłem większość książek i przearanżowałem

posegregowałem papierzyska, założyłem sobie nową koszulkę w segregatorze na tegoroczne PITy

wyniosłem na śmietnik rzeczy do wyrzucenia, śmieci, odpady wtórne (mix) i makulaturę

umyłem podłogę wodą z pronto w przedpokoju i pokoju, a wodą z płynem w łazience i w kuchni

3 razy wytarłem stół (gąbka z pianą, morka szmatka, sucha szmatka) i raz krzesła

wywiesiłem pranie

pozmywałem naczynie (3 dni zaległości)

umyłem kuchnkę


zacząłem od Rosemary Clooney (Mambo Italiano) i Michaela Buble. Potem przeleciałem dwa razy cały koncert Sheryl Crow live in Central Park, potem całe Parachutes. W ramach guilty pleasure dwie piosenki Destiny's Child. Potem leciał koncert piosenek Grechuty na TVP Kultura. Potem soundtrack z Rodzinki Robinsonów i dużo muzyki z parkowych fajerwerków i parad. A potem znowu Sheryl.


Ładnie dzisiaj było na dworze? Bo nie wiem.


Mam jeszcze dywanik do uprania, wannę i umywalkę do umycia, lustro do wytarcia, sweter do uprania w rękach i jakieś 2 godziny prasowania w szafie.


Potrzebuję gosposi.

20:36, jaktheparrot
Link Komentarze (4) »
piątek, 20 lutego 2009
rezerwujemy domek campingowy w Annecy - dzień po

J:   no!
J:   NO!!!
J:   NOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!
GL:  What?! no cabins?
J:  worse
J: they're playing duffy
GL:  Mercy!
J:  i think duffy is worse than us together when it comes to whining

13:57, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
tymczasem w biurowcu

Ostatnio dla odmiany mam co robić w pracy. Bardzo dziwna świadomość. Jestem trochę zagubiony.

W przyszłym tygodniu zaczyna się wewnętrzny audyt. Przyjeżdżają jacyś Amerykanie i będą nam gmerać w papierach. Będzie zabawnie, bo nasze papiery są po polsku - nie jesteśmy w SAPie. Oni nie do końca zdają sobie sprawę z konsekwencji tego, że wszystkie dokumenty księgowe są w języku Miłosza. Tabelki mają sens tylko wtedy, kiedy jesteś w stanie rozszyfrować nagłówki kolumn, nieprawdaż?

Na potrzeby audytorów odgruzowujemy jeden pokój zawalony kocami, czasopismami, poduszkami, pościelą, książkami, dmuchanymi gitarami, wieszakami na ubrania, skoroszytami z braćmi Jonas i takimi chemicznymi światełkami, które świecą po przełamaniu na pół.

Podczas porządków znaleźliśmy też nie otwartą paczkę z Londynu zaadresowaną dla dyrekcji z kwietnia 2007. W środku był dekoder Polsatu. WTF? Tego pokoju nawet nie było w kwietniu 2007.

Mam sentyment do tego pokoju. Spałem w nim na biurku w posłaniu z licencyjnych kocyków, kiedy o 5 rano wróciłem pociągiem z Police'ów i nie opłacało się jechać do domu.

A już za 4 tygodnie...

01:52, jaktheparrot
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lutego 2009
Gospadarna Adela nie zrobiłąby tego lepiej

Kończy mi się płyn do zmywania.

Kupiłem go pod koniec stycznia.

2008.

22:53, jaktheparrot
Link Komentarze (6) »
Rozminięty z powołaniem

Od tygodnia spędzam długie nocne godziny oglądając House'a. 

Po latach spędzonych z "Ostrym dyżurem", "Scrubs" i ... no dobrze... "Na dobre i na złe" (ALE TYLKO W DAWNYCH CZASACH, JESZCZE ZA BRUNONA!) robię się całkiem dobry w te klocki.

Do tego stopnia, że swoją diagnozę wystawiłem wczoraj jakieś pół godziny przed lekarzami z Princeton Placeboro. Zaburzenia świadomości, gorączka, wodowstręt i nietoperze? Chyba jasne, że wścieklizna. Heloł!

Nazwę moje córki Brydykardia, Epinefryna i Intubacja.

10:26, jaktheparrot
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 lutego 2009
At times Google is your enemy

Gdybym znalazł przypadkiem bloga kogoś kogo znam, to bym się upajał tą słodką tajemnicą i trzymałbym nową wiedzę na podorędziu, żeby wykorzystać ją do ataku w miękkie podbrzusze jeśli zajdzie taka konieczność.

Na szczęście nie wszyscy są tak podli jak ja.

Witamy nowych czytelników chlebem i solą.

Szyszka!

16:48, jaktheparrot
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2

Czołówka!